O różnościach poważnie lub mniej poważnie.

Patent na życie.

Cytując już klasyka – wiedz, że coś się dzieje.

Że myśl techniczna w dzisiejszych czasach prężnie się rozwija, wpływając na wszystkie dziedziny naszego codziennego życia – o tym wiadomo od dawna – nihil novi. Wraz z rozwojem tejże myśli, z biegiem czasu, wykształciło się pojęcie własności intelektualnej. Czy jest to określenie trafne, czy też nie – nie mnie rozstrzygać w imieniu ogółu, IMO uważam jednak, że jest to swego rodzaju nadużycie. W moim stanowisku utwierdzają mnie wydarzenia ubiegłych dni (tygodni), które z prędkością błyskawicy obiegają cały świat IT, społeczeństwo użytkowników urządzeń mobilnych i wszystkich innych zainteresowanych. Uważnie śledzący ostatnie wydarzenia, już dobrze wiedzą, że chodzi o głośną sprawę Apple vs. Samsung (Apple kontra reszta świata?). Nie było to zresztą niespodzianką, chociażby za sprawą powyższego logo, ale słowo wstępu – rzecz niezbędna.

O co właściwie chodzi? W pewnym momencie, ktoś bardzo dobrze opłacany w Apple, przy wsparciu bardzo dobrze opłacanych prawników zauważył, że pewne urządzenia (chodzi o rozsławionego iPada2 i Samsun Galaxy Tab) są bardzo do siebie podobne. Zbyt podobne. Krótko mówiąc są prostokątne. Śmieszne? Być może, ale na skutek tzw. naruszenia patentu (patent na prostokąt?!) przez Samsunga, sprzedaż Galaxy Tab została zablokowana na terenie całej Europy. Co prawda na krótko, bowiem jak okazało się, podczas czynności procesowych sędziom przedstawiano sfabrykowane dowody, byleby tylko rację miało Apple. Zakaz sprzedaży więc cofnięto.  Jakiś czas później, dosłownie kilka dni temu, Apple wystąpiło z kolejnym pozwem. Tym razem chodzi już to, aby wycofać z rynku całą rodzinę urządzeń Samsung Galaxy, w tym flagowe modele, jak np. Samsung Galaxy S II. Sprawa po raz kolejny rozbija się o naruszenie własności intelektualnej, design urządzeń i inne tego typu sprawy. To jeszcze nie jest najgorsze. Otóż, pan Jobs i spółka doszli do wniosku, że wszystkie urządzenia tego typu nie tyle mają zostać zakazane, co wycofane z rynku. W praktyce oznaczać by to miało, że konsumenci, którzy nabyli dany produkt, będą musieli go zwrócić, a Samsung odda im zapłacone pieniądze! Z trwogą wypatruję więc terminu rozstrzygnięcia sprawy, a ten wyznaczono holenderskim sędziom w okolicach połowy września.

No dobrze, ale właściwie po co o tym wszystkim pisać? Rodzi się kilka pytań.

Patent to z definicji dokument wydawany przez urzędy patentowe; właściwie: decyzja administracyjna stwierdzająca istnienie ograniczonego w czasie prawa właściciela patentu do wyłącznego korzystania z wynalazku bądź wynalazków będących przedmiotem patentu w celach zawodowych lub zarobkowych na terenie państwa, które patentu udzieliło. Zastanawiającym jest: jak można udzielić patentu komukolwiek, na prostokąt z zaokrąglonymi rogami i błyszczącą obwódką wokół urządzenia, bo w zasadzie to stało się podstawą całego tego zamieszania. W gruncie rzeczy, każdy nowy telefon, smartfon, czy tablet ma podobny kształt, a często nawet wymiary. Czy każdy zatem należałoby wycofać z rynku, gdyż narusza prawo własności intelektualnej? Jak widać, sędziowie, a już tym bardziej urzędy patentowe nie rozumieją pewnych podstawowych zasad. Oczywiście, nie napisał bym ani słowa, gdyby Samsung faktycznie skopiował urządzenie od Apple. Ale pewne, użyjmy terminu, rozwiązania konstrukcyjne, wynikają nie tyle z plagiatu, co pewnych norm ergonomicznych, standardów, działań mających na celu uprzyjemnić nam korzystanie z urządzenia itd. Trudno byłoby na przykład umieścić ekran o proporcjach 16:9 w obudowie innej niż prostokątna, prawda?

Drugim pytaniem, jest pytanie o to, jak wyznaczyć (jak widać bardzo subtelną) granicę między naruszeniem patentu, a autorskim projektem. Skoro według sędziów, urządzenie, które ewidentnie się różni od drugiego, godzi w interes producenta legitymującego się dokumentem z numerem patentu, jaki kierunek powinni obrać inni producenci? Czy zrezygnować w ogóle z produkcji? Zapewne Apple by tego chciało.

Wreszcie: co tak naprawdę dają patenty? Czy naprawdę chronią producentów i projektantów, czy w  większości ograniczają swobodę, rozwój i dostępność towarów? Być może wiele osób powie: mnie to nie dotyczy, to nie moja sprawa, ale co by się stało, gdyby nagle ktoś nakazał oddać wasz nowiutki telefon komórkowy, na którego ciężko zapracowaliście?

Cały ten spór ma  jeszcze inny wymiar. Napisałem wyżej, pół żartem, pół serio: Apple kontra reszta świata. I powoli przekłada się to na otwartą wojnę: iOS vs Android. Ale to już temat na inny wpis.

Kończąc, mam nadzieję, że za kilka lat nie przyjdzie nam żyć w świecie, w którym swoboda wyboru i wolność wyrazu (ciekawostka/ironia: ”wolność wyrazu” jest zarejestrowanym znakiem towarowym :P) będzie dyktowana czyimś widzimisię, decyzjami sądów czy pojedynczych osób. Bo choć dzisiaj myślimy, że nas to nie dotyczy, to tak naprawdę ten rynek istnieje dzięki nam i dla nas, a skoro tak, to chyba warto zachować pewien rodzaj równowagi, konkurencji i swobody, prawda?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s