O różnościach poważnie lub mniej poważnie.

Seriale, seriale.

Dzisiaj temat, który planowałem od dawna, ale jakoś nigdy nie było specjalnego powodu, żeby o nim pisać, a jako, że temat jest zawsze na „czasie” – świeżych materiałów dostarczają codziennie wszelkie stacje TV, to stał się to poniekąd temat zastępczy. Natomiast w związku z tym, że ostatnio było kilka poważniejszych wpisów, pomyślałem, że przyda się taki, który wywoła nieco uśmiechu na poważnych minach niepoważnoblogowych Czytelników. Chociaż, jeśli się tak głębiej zastanowić…może być to śmiech przez łzy.

S jak Serial.
No właśnie. Polskie, współczesne, komercyjne seriale. Zmora prawie każdej stacji telewizyjnej. Oczywiście dla tych, którzy tychże seriali nie trawią, mają awersję do tego typu treści, reagują wręcz alergicznie. W skrócie można by to opisać jako pseudoobyczajową papkę, silącą się na ciekawą fabułę (jakoś marnie to scenarzystom wychodzi), kompletnie odrealnioną, pozbawioną jakiegokolwiek polotu, czy oryginalności, odartą z normalnych ludzkich reakcji czy zachowań. Oczywiście, rozumiem, że scenarzyści i producenci mają pewien „target”, jeżeli chodzi o widzów, ale czasami, kiedy weźmie się gazetę do ręki, czytając opisy śmiech pusty człowieka bierze (przegląd prasowy poniżej).

Na wspólnej…
naiwności oglądających żerują te wszystkie marne produkcje (oj marność to nad marnościami). Oglądalność tychże idzie w miliony, a to za sprawą trudnej dla mnie do zrozumienia kwestii. Otóż, nie jestem w stanie pojąć, jakie zainteresowanie mogą wzbudzać filmy o cechach wymienionych powyżej. Czy też ludzie tak bardzo chcą się oderwać od rzeczywistości, że oglądają te bzdury, czy też to siła promocji, czy też wreszcie polski przeciętny widz upadł tak nisko, aby oglądać wszystko, co też serwuje mu się na tacy ze sztucznego złota?

Na dobre i na złe.
Kontynuując niejako poprzedni akapit, odpowiadam: obawiam się, że przyczyną będą wszystkie wyżej wymienione czynniki. Prawdziwy serialomaniak będzie ze swoimi bohaterami na dobre i na złe, bez względu na to, jak idiotyczne i pozbawione sensu perypetie ulubieńców przyjdzie mu oglądać. Jest bowiem tak, że serialowe popołudnie zwykle przekłada się na cały maraton tych dziwnych telewizyjnych tworów. Co zwykle działa na nerwy większości domowników, którzy mają chęć obejrzeć trochę publicystyki lub inny ciekawy mecz, czy interesujący teleturniej (chociażby 1 z Dziesięciu, który od lat trzyma rewelacyjny poziom – to, tak nawiasem mówiąc, taki telewizyjny dinozaur – nie mający dzisiaj zupełnie racji bytu, a który dziwnym sposobem utrzymał się na antenie w tej samej, niezmienionej formule przez kawał czasu i oby tak dalej!)

Przepis na życie.
Kolejną kwestią, którą poruszę, jest właśnie tytuł akapitu. Dla wielu, szczególnie młodych, serialowe, czy filmowe życie stało się wyznacznikiem postępowań w tzw. realu. O ile można się zgodzić, że ambitne kino wychowuje, uczy, skłania do refleksji, o tyle tego dobrego nie można powiedzieć o nastawionych na masowego widza serialikach. A już szczególnie jestem uczulony, kiedy młodzi kopiują zachowania „gwiazdek” (pokroju Kasi Cichopek, czy innych Mroczków), bo kilka takich przypadków już było. A usilne lansowanie aktorskich talentów, to już przemilczę.

Świat według kiepskich
scenarzystów jest lichy, banalny, grający często na najniższych emocjach, czy dla osób o znikomym poczuciu dobrego smaku, czy humoru. Kończąc jednak tę litanię narzekań, postanowiłem zrobić Pierwszy Mały Przegląd Radosnej Twórczości Scenarzystów Serialowych (PMPRTSS).

Wziąłem więc do ręki pierwsze dwa z brzegu egzemplarze rozkładu jazdy po telewizyjnych stacjach i oto niektóre kwiatki, które udało mi się znaleźć wśród serialowych opisów (wszystkie autentyczne):

Na wspólnej – odcinek 1423.
Ludwika pilnuje, by nikt nie przeszkadzał Emilce w nauce do egzaminów. Ciszę zakłóca odgłos kosiarki. Hałaśliwym sąsiadem okazuje się starszy Pan Henryk. – doprawdy, fascynujące.

Plebania – odcinek 1655.
Iwona chce, by Agnieszka pomogła jej szukać pracy. Przypadkiem poznaje Maksa, który przyjmuje ją do swojego sklepu. Edyta idzie na badanie USG. Towarzyszy jej Jurek. – jak wyżej.

M jak Miłość – odcinek 823.*
Paweł wybiera się z Olą do Grabiny, gdzie zjadają pyszny żurek domowej roboty. Renia mówi Marii, że ta ładnie wygląda. Z kolei Maria nie podziela zdania koleżanki. Dochodzi do kłótni, w wyniku której Maria obraża się na cały świat. Barbara rozmawia z Tadeuszem przez telefon. Tadeusz dowiaduje się, że Basia dzwoni tylko po to, żeby spożytkować darmowe minuty. Nie omieszka jej tego wygarnąć. *

Ranczo – odcinek 57.
Kozioł kupuje do swojej apteki dużą partię olejku goździkowego. Tymczasem w gminie pojawiają się plakaty ostrzegające przed groźną dla życia i zdrowia plagą meszek. – sic!

Barwy Szczęścia – odcinek 553.
Stefan wypowiada Grzesiowi dzierżawę warzywniaka. Sklep ma prowadzić Ludmiła.

Na wspólnej – odcinek 1424.
Edyta nieoczekiwanie wyjeżdża z Paryża. Igor martwi się o nową stażystkę, która nie przyszła do pracy.

* Ok, tu poniosła mnie moja własna fantazja, ale reszta jest jak najbardziej autentyczna. Cóż, seriale jakie są, każdy widzi, ale nijak ma się to do ich popularności. Dziwne to zjawisko, z jednej strony smutne, z drugiej zaś – fenomen społeczny. Okazuje się bowiem, że ludziom można sprzedać wszystko i kupią to z uśmiechem na twarzy. Tym zdaniem, kończę dzisiejszy wpis, wyłączam komputer  i uciekam, bo zaraz nadają w TV 5 odcinków „Na Wspólnej” pod rząd!!!!!1111❤❤❤

 

Wersja PDF do pobrania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s