O różnościach poważnie lub mniej poważnie.

3xM (Miasto, Masa, Maszyna)

Sprytnym nawiązaniem tytułu do historii literatury polskiej zaczynam kolejny wpis. Wbrew pozorom nie będę się tutaj rozwodził nad założeniami Krakowskiej Awangardy, a tekst poświęcony będzie muzyce zespołu Kraftwerk, którą od jakiegoś czasu się zachwycam. A jest czym!

Wspomniana już przeze mnie wyżej grupa – Kraftwerk (niem. – „Elektrownia”) – nie każdemu przypadnie do gustu. Jest to o tyle zrozumiałe, że podobnie jest z każdym zespołem, artystą, czy twórcą. Tutaj jednak mamy do czynienia z muzyką doprawdy niezwykłą. Jeśli ktoś słyszał – wie o czym mówię, a jeśli nie – serdecznie zachęcam, bo nawet kiedy nie zainteresujesz się muzyką tej grupy, jest to bardzo ciekawe doświadczenie dźwiękowe (niekiedy i wizualne – polecam fragmenty koncertów na YouTube chociażby), a warto zapoznać się z legendą muzyki elektronicznej.

Cóż więcej rzeknę o Kraftwerku? Po informacje dotyczące historii, dyskografii, czy składu zespołu odsyłam do Wikipedii, natomiast ja opowiem o tym, co cechuje dokonania muzyczne grupy. Otóż styl muzyczny Kraftwerka to mocno industrialne, elektroniczne, a niekiedy nawet techniczne i mechaniczne brzmienia. Nie bez powodu uznaje się Kraftwerk za pionierów muzyki elektronicznej, jak i ojców chrzestnych większości nowoczesnych nurtów muzycznych.

Trzy słowa pojawiające się w tytule to w zasadzie streszczenie w minimalnej ilości znaków tematyki utworów. Szczególnym dla mnie utworem jest „Autobahn”, który jest 22-minutową suitą, oddającą monotonię długich podróży autostradami🙂 Mimo niezbyt zachęcającego opisu utworu, samej nazwy zespołu i w ogóle atmosferze elektroniki i przemysłowości, muzyka to miód dla ucha, lub też, co bardziej trafne, jest jak olej dla silnika😛

W muzyce zawsze ceniłem sobie oryginalność, odkrywczość, eksperymenty z dźwiękami i dobrą zabawę – to wszystko posiada Kraftwerk*. Autobahn to istny jarmark dźwięków, brzęków, klaksonów i ryku silnika – można się poczuć jak na prawdziwej autostradzie. Jako kolejny świetny kawałek zaliczam (chociaż w każdym jest coś, co fascynuje) „Radioactivity”, czy też niedawno odsłuchany po raz pierwszy „Ohm Sweet Ohm” z humorem, który lubię, ze względu na świetny tytuł i takąż muzykę. Co ciekawe, muzyka, chociaż ma już swoje lata, nie zestarzała się ani krzty, czuć w niej ową „pionierskość” – Kraftwerk jest zespołem, który artystycznie wyprzedził swoją epokę i z prędkością dźwięku dotarł autostradą w XXI wiek.

Jeśli ktoś nie boi się nowych, artystycznych doznań, szuka nowych pomysłów na to, jak może brzmieć muzyka, a do tego szuka muzyki na wysokim poziomie, na pewno na Kraftwerku się nie zawiedzie. Miasto, masa, maszyna, cywilizacja… Au-tooo-baaaaahn😀 Polecam i pozdrawiam🙂

* Wspomnę tu jeszcze o wydarzeniu z koncertów zespołu. Po premierze jednego z albumów (The Man Machine) . 1 kwietnia 1978 roku odbyły się dwa koncerty promujące nowe utwory. Jednakże członkowie zespołu nie wystąpili na nim osobiście – zamiast nich na scenie pojawiły się odpowiadające im roboty. Były stworzone tak realistycznie, że publiczność nie spostrzegła tego od razu!

Wersja PDF do pobrania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s