O różnościach poważnie lub mniej poważnie.

Tolerancja po polsku

Ledwo obejrzałem film „Filadelfia” (vide poprzedni wpis), a tu życie pisze nam podobny scenariusz. O całej sprawie dowiedziałem się dzień lub dwa po seansie. I byłem w szoku. To, co ukazywał film, nagle stało się rzeczywistością. Tyle, że jeszcze straszniejszą, niż filmowy scenariusz. Oto bowiem społeczeństwo wymierza karę nietolerancji i odrzucenia młodemu, bo zaledwie dziesięcioletniemu chłopcu. Bez jakichkolwiek podstaw, bez uzasadnienia, za to z góry wiadomo, o co chodzi.

A historia przedstawia się tak:

Damian Płócienniczak (10 l.) najpierw nie został przyjęty do żadnego toruńskiego przedszkola (tłumaczono, że nie ma miejsc). Gdy poszedł do obowiązkowej zerówki, jego wychowawczyni robiła wszystko, aby pozbyć się go z klasy. Teraz Damian nie chodzi do szkoły. Gdy rodzice chcieli zapisać go na kurs języka angielskiego, też nie pozwolono mu uczyć się z innymi dziećmi. Damian ma 10 lat i jest wspaniałym chłopcem. Prześladowany jest tylko dlatego, że (nie ze swojej winy) jest nosicielem wirusa HIV.

 

Bardzo to pięknie ze trony nauczycieli, czy dyrekcji wszystkich tych szkół, czy placówek edukacyjnych. Młodemu Damianowi na pewno w życiu pomoże fakt, że już od dziesiątego roku życia (kto wie, może zaczęło się to dużo wcześniej?) buduje się wokół niego atmosferę inności i separacji.

 

Oto, co o zaistniałej sytuacji mówią rodzice:

Nie można się od niego zarazić przez przypadek. I my jesteśmy na to dowodem. Damian jest z nami od dziesiątego miesiąca swojego życia – mówi Elżbieta Płócienniczak (60 l.), mama chłopca. – Można się zarazić wirusem tylko przez współżycie seksualne albo transfuzję krwi, a nie oddychając tym samym powietrzem – dodaje kobieta.

 

Dlaczego w Polsce tak się traktuje osoby zakażone!? – pyta rozgoryczony Jan Płócienniczak (60 l.), tata Damiana. – Teraz, kiedy chcieliśmy go zapisać do szkoły językowej, to dyrektorka szkoły, dofinansowywanej z funduszy unijnych, nie zgodziła się, aby Damian uczył się z innymi dziećmi. Zaproponowała indywidualny kurs. Przecież to jest jakiś absurd.

 

Myślę, że większość czytelników zgodzi się ze mną, że młody Damian padł ofiarą dyskryminacji i nietolerancji. Inaczej jednak uważa Rzecznik Praw Dziecka, który mówiąc, że sytuacja nie nosi znamion dyskryminacji* – ewidentnie kłamie – w myśl choćby ustawy o systemie oświaty, cała sprawa nie ma racji bytu.

 

Kiedy głębiej wczytać się w rozmaite wypowiedzi, cała sprawa okazuje się mieć drugie dno.

Prywatna Akademia Nauki w Toruniu odmówiła Damianowi normalnego toku nauki. Zaproponowała dużo droższe indywidualne zajęcia. Uznała, że dzieci z HIV nie powinny przebywać ze zdrowymi. Akademia obawiała się, iż rodzice zabiorą dzieci z kursów, co narazi ją na straty.

Dożyliśmy więc czasów, w którym chęć zarobku znaczy więcej niż wszystko. Kilka złotówek, to doskonały bowiem pretekst do dyskryminacji, tworzenia podziałów, czy łamania prawa. Nie liczy się w tym wszystkim dziecko, które przecież na wszystko patrzy swoim młodzieńczym umysłem. Jakie wnioski może wyciągnąć dziesięciolatek na przyszłość? Aż boję się pomyśleć.

 

Wobec całego skandalicznego zachowania pewnych osób, pozostaje mieć nadzieję. Nadzieję na to, że rodzicom Damiana nie zabraknie odwagi i sił, aby sprawiedliwości  i swoich praw dochodzić wszelkimi możliwymi drogami. Oby sprawiedliwości stało się zadość i oby ten kraj, a w zasadzie jego mieszkańcy, kiedyś dorośli do normalności.

 

* po nagłośnieniu sprawy przez media pan Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka, złożył na swojej stronie internetowej takie oto oświadczenie:

„Zapewniam, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem wszelkich form dyskryminacji. […] Sytuacja dzieci zakażonych wirusem HIV – w tym uczestnictwo w zajęciach edukacyjnych, kulturalnych czy sportowych – jest obszarem, który wymaga szczególnej refleksji. W żadnym wypadku nie może być jednak powodem wykluczenia ich z normalnego, codziennego funkcjonowania. […] Jakiekolwiek dyskryminowanie dzieci z niepełnosprawnością oraz chorych – w tym zakażonych wirusem HIV – niewątpliwie jest naruszeniem art. 32 Konstytucji RP”.

Jak na osobę piastującą tak wysoki urząd, pan Marek to człowiek wyjątkowo chwiejny w swoich decyzjach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s