O różnościach poważnie lub mniej poważnie.

Droga.

Postanowiłem ostatnio zabrać głos w dyskusji na pewnym forum filmowym. Odnośnie filmu „Droga”.

Tutaj można skoczyć do strony filmu.

A tutaj do dyskusji, w której brałem udział i sobie troszkę poczytać więcej.

A teraz czas na wspomniany już wcześniej tekst. Zaczynamy!

 

 

Droga.

Film a książka.

Jeżeli chodzi o relację film-książka, to ekranizacja dosyć wiernie towarzyszy wydarzeniom książkowym. Nie pamiętam teraz dokładnie (musiałbym sprawdzić), ale niektóre cytaty, wydawało mi się, zostały zaczerpnięte kropka w kropkę z drukowanego pierwowzoru. Różnie to bywa z ekranizacjami książek, ale wydaje mi się, że w tym przypadku takie wierne odwzorowanie powieści wyszło filmowi jak najbardziej na zdrowie.

 

Język i dialogi.

Język powieści jest bardzo oszczędny. Rzekłbym nawet, że do opisu niektórych fragmentów tekstu można by użyć słowa „skąpy”. Jak już wspomniałem, jako że film wiernie trzyma się prozy McCarthy’ego, wypowiedzi w filmie również są szczątkowe, lakoniczne, krótkie, ale…według mnie również jest to zaleta.

Co do powieści taki sposób ukazania dialogów bardzo mi się podobał. Wypowiedzi były krótkie, acz rzeczowe, a przez to bardzo dynamiczne, co sprawiało, że nie przeciągały się one w nieskończoność, jak to w niektórych powieściach bywa. Towarzyszyło mi również ciekawe uczucie, jeżeli chodzi o dialogi właśnie. Dzięki takim krótkim, konkretnym wypowiedziom miałem wrażenie upływu sekund (dosłownie!), które te wypowiedzi wypełniały. Dodatkowo miałem świadomość, że autor powieści, a więc tym samym i postacie ojca i syna – bohaterowie- ważą każde wypowiedziane słowo i zdanie, filtrują je przez drobne sito wydarzeń i okoliczności w jakich się znaleźli. Każde zdanie lub nawet słowo, które miało zastąpić pełny dialog, było powiedziane (napisane) tak trafnie i rzeczowo, że nawet ciężko było by mieć pretensje do autora, że są one tak krótkie i zwięzłe. Po prostu to, co należałoby rzec w danej sytuacji, zostało powiedziane i koniec kropka. Zresztą, przypuszczam, że gdybym ja nagle został umieszczony w takiej scenerii, też straciłbym ochotę na rozmowy, czy jakieś szczególnie wyrafinowane dialogi. Oto z jednej strony mamy przerażone dziecko, przytłoczone wizją okrutnego świata po apokalipsie, z drugiej zaś ojca, który musi się troszczyć o swoją „jedyną rację bytu” (jak określa syna) i samego siebie. Cóż można rzec w tak rozpaczliwej sytuacji, jak ta przedstawiona w filmie., ponadto, co niezbędne i konieczne? Dodatkowo należy wspomnieć, że główni bohaterowie od Bóg wie jak wielu dni podróżowali wycieńczeni, o garstce jedzenia (a w zasadzie jakichś śmieci przypominających jedzenie) zaledwie i resztkach wody. Każdy oddech, każde wypowiedziane słowo pochłaniało energię i siły, które były im potrzebne do przetrwania, a nie do rozprawiania na temat tego, jak krytyczna jest sytuacja.

Poza dialogami w książce znalazłem jeszcze niemalże poetyckie opisy scenerii, czy też okoliczności, w których bohaterowie się znaleźli.

Myślę, ze to właśnie dzięki temu, że autor ma taki charakterystyczny styl pisania, a także potrafi odpowiednio wpasować właściwe słowo we właściwe miejsce, możemy delektować się pięknymi, choć jak już wszyscy zauważyli, oszczędnymi opisami. Piękno prostoty🙂

Dla mnie jest to ogromna zaleta, zarówno filmu jak i powieści, ale oczywiście każdy ma swój gust. Niemniej polecam sięgnąć zarówno pow książkę i po film, bo naprawdę warto😉

 

Jak okiem sięgnąć…czyli scenografia, sceneria i świat przedstawiony.

Kolejną kwestią , którą chciałbym poruszyć, jest scenografia, a raczej powinienem powiedzieć ogólniej: to, co widzimy na ekranie. Jeżeli chodzi o mnie, uważam, że wrażenia wizualne były rewelacyjne, Bardzo przypadło mi do gustu to, jak twórcy filmu zrealizowali poszczególne sceny, Ogólnie cały film kolorystycznie utrzymany jest w tonacjach szarości, czerni, brązu – kolorach smutnych, zimnych, przytłaczających. Jak okiem sięgnąć – począwszy od ciemnoszarego nieba, poprzez brązowe lasy i liście, aż po stalowoszary pył i wodę – wszystko jest ciemne, odpychające, wręcz ciemne i odstraszające, a nawet przerażające.

Ma to moim zdaniem podwójne zastosowanie. Po pierwsze, co chyba jest oczywiste – ukazanie świata zniszczonego po jakiejś globalnej katastrofie. Spopielone liście, przewracające się drzewa,wszędobylski brud, kurz i śmieci bardzo sugestywnie pomagają unaocznić sobie skutki katastrofy – cokolwiek było jej przyczyną. Bardzo skojarzyło mi się to ze Stołecznymi Pustkowiami z trzeciej odsłony serii Fallout.

Drugą przyczyną zastosowania takiej gamy barw i odcieni i takiej scenografii jest chęć oddania nastrojów i emocji bohaterów. Panuje smutek, rozpacz, bezsilność wobec wszechobecnej szarości i pustki. Cały świat jest szary, ciemny, jak gdyby nadchodziła zimna, ciemna i złowroga noc, która już nigdy ma się nie skończyć.

Ja osobiście miałem wrażenie, że ziemia, zniszczone przestrzenie, jak i sama katastrofa, były bohaterami powieści, Wszechobecna szarość wdziera i wlewa się wszędzie, gdzie tylko to możliwe. Osacza zarówno bohaterów, jak i czytelnika. Wystarczy spojrzeć na dwójkę głównych bohaterów i pozostałych ludzi. Ich też dosięgnęła ta szarość. Ich twarze są szare, ich ręce są szare. Śmieci, które stanowią ich ubranie są szare. Nawet żywią się szarością, Na tle wielkiego, strasznego świata malutkie postacie chłopca i ojca, ledwo co przesuwające się w tej niezwykłej scenerii same wyglądają jak śmieci, nikomu już niepotrzebne. Ojciec i syn to małe, szare pomniki świadczące o tym, czym kiedyś było człowieczeństwo, dziś już mało znaczące, zepchnięte na dalszy plan.

W mojej pamięci utkwiła tablica z biblijnym cytatem, napisanym zapewne ludzką krwią. Tablica głosząca: „Ujrzyjcie dolinę mordu” – zawieszona nad jedną z dróg.

Bardzo symboliczne znaczenie ma moim zdaniem ta scena. Droga ojca i syna to faktycznie droga przez dolinę mordu, zniszczenia i zła, gdzie za każdym zakrętem czy drzewem czai się śmierć i człowiek-wróg. Idealnie oddaje to wizję globalnej zagłady i sytuację ludzi u schyłku epoki człowieczeństwa. Jest to również poniekąd skierowane do widza: „Patrz, zobacz zniszczony świat: dolinę mordu, śmierci i zatracenia, bo nic innego już z niego nie zostało”.

 

Bo ten film jest nudny!” – A może wcale nie?

W wielu komentarzach, które czytałem i słyszałem na temat tego filmu, przewija się jedno i to samo zdanie: „film jest nudny”. Można sobie powiedzieć od razu: nie jest to film akcji – nie mamy tu efektownych scen walki pomiędzy kanibalami a tymi, którzy zachowali resztki człowieczeństwa. Nie jest to także film katastroficzny moim zdaniem, ponieważ informacji na temat samej katastrofy mamy tyle, co kot napłakał. Mało tego, nie wiemy nawet co było jej przyczyną, jak przebiegała degradacja świata i środowiska i degeneracja człowieka. Jeżeli chodzi o gatunek filmu, określiłbym go jako dramat, lub też, może nawet trafniej – dramat psychologiczny. Film bowiem skupia się na problemach uniwersalnych – kondycji człowieka wobec globalnej katastrofy; podstawach człowieczeństwa: czym one są i czy warto je zachować w sytuacji takiej jak ta. Ukazane są również granice ludzkich możliwości psychicznych i fizycznych. Jest to swego rodzaju apoteoza tych nielicznych przedstawicieli gatunku ludzkiego, którzy zdecydowali się przeciwstawić sytuacji i warunkom, w których się znaleźli. Człowiek również jest olbrzymim zagrożeniem – także bardzo ważny wniosek z tego filmu. Problematyka jak widać bardzo złożona i dlatego akurat taki sposób jej ukazania nie każdemu musi przypaść do gustu, co warto po raz kolejny podkreślić. Szanujmy opinię własną i innych, ale uczmy się przy tym rzeczowo argumentować. Czy film jest nudny, czy też nie, to już zależy od indywidualnego spojrzenia na pewne sprawy.

 

Chłopiec.

Wiele opinii w komentarzach znalazłem także na temat chłopca. Że taki a taki, że słaba rola, że przez niego cały film jest beznadziejny itd. Tutaj także krótko postanowiłem wyrazić swoją opinię, a po części o chłopcu będzie w dalszych linijkach komentarza. Otóż, pojawiły się opinie, że młody gra jak drewniak. Z tego, co pamiętam, zupełnie podobnie jak w filmie, jego postać została przedstawiona w powieści. Oczywiście, że przez dużą część filmu chłopiec jest prowadzony przez ojca za rękę (zarówno dosłownie i w przenośni), często też ojciec nosi go na plecach/rękach itd. Myślę, że są to dosyć naturalne zjawiska, jeżeli wziąć pod uwagę cały film. Dziecko przez całe swoje dzieciństwo przebywało w przerażającym, ziejącym śmiercią świecie. Jakoś niezbyt sobie wyobrażam jego radosne zachowanie w takiej scenerii. Młody na oko miał tak z 10 lat (może mniej, może więcej – nieważne), zapewne był przerażony tym co widzi, tym o jakich sprawach zmuszony jest myśleć w tak młodym wieku (po głowie krążą mu myśli na temat śmierci ojca, śmierci jego własnej, na pewno przeżył odejście matki), można więc przypuszczać, że w jego sytuacji większość dzieci zachowywała by się dosyć podobnie. Wystarczy wspomnieć na to, jak dzisiejsze dzieci często mają problemy w tzw. „normalnym świecie” i normalnych rodzinach: często są zamknięte w sobie, bojaźliwe, stronią od towarzystwa itd. O ileż większymi problemami był obarczony młody człowiek z książki i filmu? Warto o tym pomyśleć.

 

Ojciec i syn.

Jednym z ważniejszych wątków filmu są zachowania na płaszczyźnie ojciec – syn. Widać, że ojciec za wszelką cenę stara się utrzymać przy życiu przede wszystkim dziecko. To zapewnienie jemu bezpieczeństwa, pożywienia i ciepłego ubioru jest dla ojca priorytetem. Nawet kiedy znajdują w starym automacie zachowaną puszkę Coca-Coli, ojciec długo walczy z synem, przekonując go, żeby to on wypił całość. Jest to całkiem normalna postawa i myślę, że większość z nas zachowała by się podobnie. Zauważyłem tez pewien rodzaj żalu w zachowaniu i słowach ojca, który myśli o synu pod kątem tego świata, który on zna; świata szczęśliwego i bezpiecznego. To za nim tak bardzo tęskni ojciec i tak bardzo pragnąłby takiego świata dla swojego dziecka. Ogólnie, jak już napisałem, ojciec robi wszystko dla młodego, często narażając siebie na utratę zdrowia lub życia. Wydaje mi się, że ojciec od początku nosił się z taką myślą, że od początku gotów był poświęcić swoje życie, byleby zapewnić bezpieczeństwo małemu, lub poświęcić życie ich obojga, byleby tylko uchronić go przed tym, co straszne i okrutne. Z takich scen szczególnie utkwiła mi ta scena w domu kanibali. W pewnym momencie ojciec przystawił rewolwer do głowy młodego, byleby tylko ocalić go przed nadciągającym złem i okrucieństwem. Jako że w magazynku broni został tylko jeden pocisk, wybór był ciężki. Zaiste, nie wyobrażam sonie co ja bym zrobił w takiej sytuacji, wszak chodziło o poświęcenie życia dziecka – jedynej bliskiej osoby, która pozostała mu na tym wrogim i strasznym świecie. Jak scena się zakończyła? Kto oglądał ten wie, a kto jeszcze nie widział, niech zobaczy😉

 

Żona/matka.

Nieco mniej czasu w filmie poświęcono postaci żony, jednak jest to wątek o tyle ciekawy, żeby chwilę czasu poświęcić i kilka zdań napisać. Dwie sprawy wydały mi się ważne, jeżeli chodzi o postać matki chłopca. Pierwszą z nich były wątpliwości kobiety, czy taki świat jaki zastajemy w filmie w ogóle nadaje się do tego, aby wydać na świat potomstwo. Patrząc z perspektywy matki, która na pewno dla swojego dziecka chciała jak najlepiej, jest to pytanie fundamentalne. Czy urodzić dziecko i dopuścić, aby musiało żyć w tak zepsutym świecie, czy może lepiej, aby to dziecko w ogóle się urodziło? Kto jest rodzicem, ten już pewnie wie, jak ciężka byłaby to decyzja, a pozostali po prostu mogą sobie to wyobrazić.

Drugą kwestią jest, powiedzmy delikatnie „odejście” kobiety. Ktoś gdzieś widziałem sugerował, że jest to kwestia religijna itd. Otóż moim zdaniem było to zwykły przejaw nieodporności psychicznej kobiety na zaistniałą sytuację i nic więcej. Pewne granice jeżeli chodzi o wytrzymałość kobiety zostały przekroczone, decyzję podjęła jaką podjęła i tyle. Dodatkowo mamy tu wyraźnie ukazany kontrast między dwójką dorosłych ludzi – mężczyzną i kobietą, którzy są rodzicami dziecka. Ojciec jest zdeterminowany, za wszelką cenę chce przeżyć i utrzymać przy życiu rodzinę tak długo jak to tylko będzie możliwe. Natomiast matka zdecydowana jest umrzeć, odejść, co jest niejako drogą „na skróty”, postanawia bowiem skrócić własne cierpienia i ukojenie znaleźć w śmierci, w ciemnej zimnej nocy. Opuszcza tym samym rodzinę, ale chęć wyzwolenia się ze szponów zniszczonego świata bierze górę i w efekcie mały traci matkę a ojciec – żonę.

 

 

Sprawy pozostałe – religia, technologia, puszki w schronie itd.

Widziałem też sporo uwag pod kątem różnych innych spraw, krótko także o tym.

Religia – ktoś pisał, że silniej powinny być ukazane sprawy duchowe, religijne itd. A ja uważam, że dobrze jest tak, jak jest. Wydaje mi się, że autor celowo sprowadza dobro, prawość i człowieczeństwo do prostego określenia: „niosący światło/ogień”. Po pierwsze pozwala to uniknąć konieczności przywiązania dwójki głównych bohaterów do jakiejś konkretnej grupy religijnej, co z kolei mogło by powodować jakieś zgrzyty wśród widzów, którzy jak wiadomo mają różny pogląd na sprawy religii i wiary. Tutaj niejako twórcy filmu i autor książki uniknęli tego problemu, zatem moim zdaniem jest to duży plus. Kolejną zaletą jest to, że dzięki takiemu zabiegowi film jest bardziej uniwersalny, bowiem stawia pytania wszystkim odbiorcom, bez względu na wyznanie czy światopogląd. Zatem nie jest to film, który pyta widza o to, co by zrobił wierząc w Boga czy w jakąkolwiek nadprzyrodzoną siłę, a traktuje wszystkich na równi, jako po prostu ludzi, którzy bez względu na to, jacy są, muszą zdecydować się, czy opowiedzieli by się po stronie niosących światło, czy „tych drugich”. A poza tym wszystkim o czym już wspomniałem, film staje się w ten sposób nieco prostszy. W całym filmie problemy przedstawione są na zasadzie przeciwieństw, przez co ewentualne wybory mogą być podjęte na zasadzie tak/nie, przez co wyolbrzymiona została wartość i konsekwencje tych wyborów, pomimo tego, że opcji jest tak mało. I tak również widz musi się zastanowić, czy wolałby być niosącym światło, czy nie. Czy zdecydować się na życie w takim świecie, czy też nie. Czy jest to świat dla mojego dziecka? Paradoksalnie pozostawienie do wyboru jedynie dwóch opcji do wyboru komplikuje sprawę do tego poziomu, że wszelkie decyzje bohaterów mają znaczenie fundamentalne, a słuszność (lub nie) tych decyzji musi również ocenić sam widz/czytelnik.

Technologia – ktoś pisał również wcześniej, że w filmie większe znaczenie powinna mieć technologia, maszyny i urządzenia, że dzięki nim bohaterowie powinni mieć większą szansę na przeżycie i przetrwanie. Nic bardziej mylnego! Wystarczy zwrócić uwagę na to, że w filmie przecież cały czas przewijają się rozmaite maszyny, automaty, urządzenia, które wskutek katastrofy zostały zniszczone, czy też uszkodzone i już do niczego się nie nadają. Teoretycznie bez sensu, ale według mnie takie potraktowanie sprawy ma również swoje zastosowanie. Otóż wynika dla mnie z tego jeden prosty wniosek: mimo całego postępu technologicznego, naukowego i energetycznego i pomimo przekonania człowieka, jako społeczeństwa o bezpieczeństwie i pożytku z tych wszystkich wynalazków, człowiek jest bezsilny wobec sił natury, żywiołów, czy kataklizmów na większą skalę. Tak samo jak dzisiaj nie ma sposobu, aby chronić się przed tsunami, wybuchami wulkanów, czy trzęsieniami ziemi, tak tym bardziej i w filmie nie było szans na ochronę ludzkości przed katastrofą typu wojny nuklearnej czy uderzenia meteorytu. Przy dzisiejszym stanie wiedzy człowiek po prostu nie ma szans w starciu z przerażającą siłą, jaką stanowi natura. I dlatego moim zdaniem po ekranie przewijają się rozbite samochody, zrujnowane autostrady, uszkodzone automaty, czy urządzenia. Również potężne domy czy budynki, stanowiące przecież symbol bezpieczeństwa (dom=azyl, miejsce spokoju) są zniszczone, zagruzowane. Również i pieniądze straciły swoją wartość i choć dzisiaj dla niektórych znaczą tak wiele, w świecie takim jak ten filmowy, nie mają już żadnego zastosowania, są porozrzucane bez ładu na podłogach budynków niczym najzwyklejsze śmieci. Dzisiaj pieniądze mają tylko umowną wartość, ale to temat na zupełnie inną dyskusję.

 

Co do puszek w schronie, to argument jakoby ich równomierne poukładanie stanowiło o nielogiczności i amatorszczyźnie filmu był jednym z najśmieszniejszych, które w tym wątku przeczytałem. Ktoś już tutaj wyjaśniał, że łatwiej odnaleźć się w zorganizowanym zbiorze pewnych przedmiotów, niż gdyby poustawiane były one bez ładu i składu. Poza tym również dodano nieco symboliki do tego malutkiego pomieszczenia, jako miejsca, w którym być może jako w jedynym miejscu na świecie wszystko jest na swoim miejscu, gdzie chociaż przez chwilę można poczuć się bezpiecznie i ciepło, choć ma się świadomość, że nie będzie to trwało wiecznie. Ma się również świadomość, że tam na górze, wszystko jest dosłownie w rozsypce, a tutaj, w klaustrofobicznie małej przestrzeni, która jakimś cudem uchowała się przed przestępcami, wszystko czekało nie wiadomo ile lat na odkrycie.

 

Podsumowując, film i książka pt. „Droga” był dla mnie pozycją niezwykłą, jeżeli chodzi o domową kinotekę i zbiór książek. Nadal jest, bo patrząc z perspektywy czasu mam ochotę po raz drugi sięgnąć po tą pełną smutku, szarości i jednocześnie mądrości książkę. A jest to książka niezwykła chociażby z tego względu, że zadaje pytania, których nigdy sami nie odważylibyśmy się zadać. Musimy spojrzeć na świat oczami bohaterów, wyobrazić sobie to, przez co oni przechodzą i docenić to, co sami posiadamy już dzisiaj, a zaraz w chwilę po tym zastanowić się, jak by wyglądało życie, gdybyśmy znaleźli się w takim świecie jak w filmie. Czy w takim świecie w ogóle możliwe jest życie? Co oznacza szczęście w takiej sytuacji? Co oznacza szczęście dzisiaj? Jak ja bym postąpił? Czy życie nie jest czymś więcej niż tylko gromadzeniem pieniędzy i dóbr? Tym wszystkim, którzy poszukują odpowiedzi na te i inne pytania, a potrzebują bodźca, żeby nad tym wszystkim się porządnie zastanowić polecam zarówno książkę i film, gdyż dla mnie są to utwory wybitne i genialne. Polecam ze spokojnym sumieniem każdemu i pozdrawiam serdecznie!

 

A dla ciekawych filmu po przeczytaniu powyższego tekstu załączam jeszcze trailer.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s