O różnościach poważnie lub mniej poważnie.

Przemyślenia Pewnego Nastolatka

Dzisiaj na temat wiary, dookoła religii.

Słowa są proste. Słowa opisują to, co mają opisywać. I choć na pierwszy rzut oka może się wydać tekst ów zwykłą, krótką krytyką, wcale tak nie jest, są to bowiem wnioski poarte obserwacjami; są to subiektywne odczucia młodego jeszcze człowieka (piętnastolatka), który szuka odpowiedzi na dręczące go pytania. Czasami tylko szkoda, że nie zawsze otrzymuje na nie odpowiedzi. Bo odpowiedzi, podobnie jak pytania, kształtują światopogląd i opinię na wiele tematów. Dlatego warto pytać i udzielać odpowiedzi. Przecież prawda i wiedza tak mało kosztuje. Ale do rzeczy. Takie oto słowa pojawiły się w głowie pewnego bystrego młodego mężczyzny:

Wiara? Zawsze zastanawiałem się czy takie coś istnieje, albo czy Bóg istnieje. Większość ludzi uważa, że Bóg to stwórca świata i ktoś kto czuwa nad nami. Moim zdaniem Bóg nie istnieje. Popatrzcie. Nikt Go nie widział, nikt Go nie podziwiał, nikt z nim nie gadał. Modlitwa rozmową z Bogiem, ale czy ludzie oczekują odpowiedzi? Czy jest dla nich cenna. Mówią do Niego modląc się, ale tej odpowiedzi nie oczekują. Chodzą do kościoła – domu bożego ludzie udowadniają że w Niego wierzą. Przychodzą, modlą się, dają na tacę. Czy z tego żyje kościół? Jakoś wątpię. Zauważcie że starsi ludzie przeważnie dają na tacę i to nie mało i wcale to nie jest wydawane na kościół. Ksiądz mojej miejscowości jeździ samochodem za sporą sumę, Tak samo katecheta z mojej szkoły też ma niezły wóz i to na pewno nie z własnych zarobków. Ludzie starsi składają większe ofiary ponieważ chcą żeby Bóg ich dobrze traktował w niebie i sprawiał żeby mieli dobrze na ziemi.

Starsze osoby modląc się do Boga mają kogoś bliskiego, kogoś kto wysłucha ich , bo przeważnie ci ludzie są sami, nie maja na nikogo na kim mogą polegać. Ja jestem zwykłym nastolatkiem mam 15 lat i nie chodzę do kościoła, nie daję na tacę i nie modlę się wieczorem i rano, po prostu jestem niewierzący, ale na religię w szkole uczęszczam. Myślę że mógłbym dowiedzieć się czegoś co zmieniłoby moje poglądy w kontekście wiary, ale wątpię żeby mój ksiądz miał coś ciekawego do powiedzenia na ten temat. Np. w czasie świąt Bożego Narodzenia na religii rozmawialiśmy o świętach, a dokładnie o święcie Trzech Króli. W Biblii pisze i księża głoszą, że trzej królowie, przyszli do Jerozolimy do Jezusa w dnu jego urodzin. To dlaczego święto Trzech Króli obchodzimy szóstego stycznia? Takie pytanie postawiłem księdzu na lekcji religii.

A ksiądz odpowiedział na to: że wszystkie te daty związane z religią są ustalone [umowne]. Ustalone? Przez kogo? To czyli nie wiadomo czy takie uroczystości powinno się obchodzić i czy one w ogóle istnieją. Albo po tej odpowiedzi wiele osób może sobie w myśli powiedzieć: Czy Bóg istnieje?, a może Bóg jest „ustalony”? Pewnie ludzie którzy należą do kościoła nie zastanawiają się nad tym. No w sumie po co? Jeśli wierzą to wykluczają od razu brak wiary. Po prostu nie zdają sobie sprawy co mogłoby wynikać z tych postanowień. Ale wracając do tematu księży i kościoła. Kiedyś bardzo dawno w dekalogu uznawano jedenaste przykazanie. Mówiło ono o rekwizytach tworzonych na wizerunek Boga. Tego przykazania już nikt nie pamięta. W sprawie jedenastego przykazania o rekwizytach. Oczywiście tego przykazania już dawno nie ma bo tak jest wygodniej dla księży, bo każdy wie o krzyżach, obrazach i figurkach stojących w kościele i w domach u ludzi.

Kościół, a dokładnie chrześcijaństwo zarabia na tym. Kościół jest na noc zamykany. Zgadnijcie z jakiego powodu? Każdy wie, że jak kościół zostałby otwarty na noc, na drugi dzień byłby pusty, wyniesiono by wszystkie złote rekwizyty i inne wartościowe przedmioty. Popatrzcie. Czy Jezus na ostatniej wieczerzy siedzi w pałacu ze złota? Czy w zwyczajnym pomieszczeniu ze swoimi uczniami. Jego uczniowie nie dają mu pieniędzy ani innych ofiar. Po prostu siedzą jedzą chleb i piją wino. Ale nie wiadomo czy taka uroczystość się w ogóle odbyła. Księża w kościele biorą opłatek i wino i kilkoma słowami zamienia go w ciało Jezusa, a wino w krew. To jest przecież w ogóle nie potrzebne i bezsensowne. Pewnie wielu katolików za te słowa posłałoby mnie sami wiecie gdzie, ale to moje zdanie i dlatego chcę się z wami tym podzielić.

Człowiek jest chrześcijaninem po otrzymaniu chrztu świętego udzielanego chwilę po urodzeni. Księża chrzczą dziecko nie znając jego zdania. Taka osoba nie kontaktuje o co chodzi dlatego [tak] to się odbywa. Wątpię że chciałbym wziąć chrzest z moim rozumem, do którego o religii są wciskane same bujdy. Czynią z człowieka chrześcijanina od małego, bo wtedy nie może się postawić. To wszystko jest wtedy bez sensu. Ludzie wmawiają mi że wierzę w Boga ponieważ miałem komunię świętą i chrzest. Tak samo z bierzmowaniem. Przystępując w tym roku do bierzmowania, musisz zapłacić sto trzydzieści złotych. Nie rozumiem – za co aż tyle? Za imię patrona? Czy co? To w ogóle wszystko nie trzyma się kupy. Ludzi których nie stać na takie coś nie można lekceważyć. Jak nie zapłacisz nie przystępujesz do bierzmowania, czyli że jeżeli jesteś biedny nie możesz wierzyć w Boga.

A ilu z Was zapytało siebie lub kogoś inego o podobne kwestie? Kwestia tekstu znacząca, a zatem chwała młodemu człowiekowi, że ciągle jeszcze szuka, ciągle jeszcze nie jest zdefiniowany, czasami osiągnięcie właściwych wniosków wymaga długiej drogi do przebycia. Czy te wnioski są właściwe? Nie nam to oceniać. Myślę jednak, że tekst dojrzały, jak na młodą osobą, a sama tematyka może świadczyć tutaj za przejaw owej dojrzałości.

Tymczasem kolejne wpisy, po krótkiej przerwie, już niedługo. Zapraszam serdecznie do czytania🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s