O różnościach poważnie lub mniej poważnie.

Gulasz na winie.

Wczorajszy mój wieczór upłynął pod znakiem rozmowy i cytatów (chociaż najpełniej można by to określić „rozmową, której ważną częścią były cytaty”). A po rozmowie została szalona, acz obiecująca propozycja i dużo pozytywnych wrażeń, mimo późnej pory.

Pomyślałem zatem, że dzisiejszy wpis, również zdeterminowany zostanie za pomocą cytatu, a z kolei za jego pomocą poruszymy temat rozmowy. Trochę to wszystko pokrętne, ale już śpieszę z wyjaśnieniami. Oj, jak się spieszę… Już.

Bo wczorajsza rozmowa była dobra. Ba! Świetna to była rozmowa. Mimo, że poruszała wiele kwestii poważnych – mniej poważnych również – ale o rozmowie pamiętam zawsze przez wzgląd na tematy znaczące, które się w niej pojawiły. I kiedy się zastanowić, okazuje się, że dobra rozmowa, jest jak gulasz na winie

Wbrew pozorom nie będzie to wpis kulinarny. Oj, jak daleko temu wpisowi od kulinariów… Biorąc pod uwagę, że cytaty niejako były (i dalej są) sposobem na zręczne podtrzymanie rozmowy (oczywiście, jeśli się umiejętnie nimi posługiwać), również tej wczorajszej, to przyszedł mi do głowy kolejny. Autorem tych słów jest niejaki John Steinbeck, a brzmią one następująco:

„Jest taki gulasz – taki uniwersalny gulasz „na winie”, co się nawinie, to do gara. Nie powiem ci, z czego jest zrobiony. Sam zgadniesz”.

A podobnie jak z tym gulaszem, może być z rozmową. Bo o ile rozmowa toczy się lekko, nie jest niczym skrępowana, ma się świetnego rozmówcę, z którym można pogadać o tym, czy o innym, to właściwie „do gara” można wrzucić wszystko, co się tylko nawinie. I w ten cudowny sposób, ten gar, powoli się zapełnia. Warto jednak uważać, co się ma pod ręką, bo jeśli nawinie się coś niewłaściwego, gulasz może wyjść zupełnie niesmaczny. Oj, jaki niesmaczny może on wyjść… Albo jeżeli dodasz czegoś za dużo – garnek może okazać się za mały. I ani nikt się nie naje gulaszem „na winie”, ani na pewno, żaden z kucharzy nie będzie chciał sprzątać, jeśli jego zawartość w końcu się wyleje.

A więc mimo iż w przepisie czytamy wyraźnie: „co się nawinie, to do gara”, to musisz pamiętać o tych, drogi kucharzu-rozmówco, którym swój gulasz będziesz serwował. Wystarczy, że dodasz… Albo nie. Nie powiem Ci, z czego jest zrobiony. Sam zgadniesz. W końcu to Ty znasz najlepiej swoich przyjaciół, znajomych i rozmówców. Podpowiem jedynie, żebyś gotując „gulasz na winie”, wybrał dobry rocznik i smak, aby Twoi goście zechcieli jeszcze kiedyś zawitać w Twojej kuchni.

Z kolei prawo Fitza głosi, że „im więcej kucharzy, tym gorszy obiad”, ale to już zupełnie inna sprawa. A że rozmowa chyba każdemu jest potrzebna, to każdy sobie taki właśnie gulasz warzy. Albo inny. Kończąc dzisiejszy wpis, życzę udanych eksperymentów w kuchni. Bon apetit!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s