O różnościach poważnie lub mniej poważnie.

Święto zakochanych

Rozpoczynamy zatem kolejny wpis. Wyszło tak, że akurat wypadło to dnia 14 lutego, niestety, jako, że mam chwilowe problemy z Internetem bezprzewodowym, z którego korzystam, wpis może pojawić się z datą 15.02.2010. Jednak myślę, że treść nadal pozostanie aktualna, tym bardziej, że dotyczy w zasadzie wszystkich – bez względu na wiek, poglądy, zainteresowania itp. A to dlatego, że miłość i stan zakochania dotyczy każdego, co chyba żadną niespodzianką nie jest.

Cóż…zatem na czasie jedno z najbardziej komercyjnych $wiąt w naszym kalendarzu. Nie byłoby może w tym dniu nic dziwnego i niewłaściwego, gdyby nie jego charakter. Obserwując bowiem, można ulec złudzeniu, że oto nadchodzi ten jeden dzień w roku, w którym można przekazać komuś kilka ciepłych słów, wyznać uczucia, czy opowiedzieć co i komu w sercu gra. Podobnemu złudzeniu można ulec przy okazji takich świąt, jak choćby Dzień Matki/Dziecka/Kobiet/Mężczyzn/Ojca/Babci/Dziadka/Matki Boskiej Gromnicznej, Wszystkich Świętych i innych podobnych. Oczywiście nie jest dobrze takim złudzeniom ulegać i nie twierdzę również, że wszyscy ulegają, ale jeśli się dobrze przyjrzeć ludziom wśród których żyjemy, można zauważyć, że niektórzy żyją właśnie w takim transie, z którego budzi ich dzwonek z notką dotyczącą podmiotu danego święta i nakazuje obchodzić go „właściwie”. Smutne to i mam nadzieję, że jeśli ktoś już taki dzień zamierza jakoś specjalnie uczcić – to jest to spowodowane szczerą chęcią czy też potrzebą serca, bo inaczej – jest to równie puste i bezwartościowe, jak komercja, która takim wydarzeniom i ich pseudocelebracji towarzyszy.

Dodam jeszcze, że jeżeli o mnie chodzi, to nie mam zamiaru jakoś specjalnie zwracać uwagi na te święta tylko dlatego, że większość tak robi i z „Walentynkami” jest podobnie. Owszem, wszyscy lubią ten dzień, ma on pewien klimat, jednak czym różni się on od 364 dni w roku? Czy nie można sprawić, aby w życiu dwójki ludzi każdy, albo wiele dni w roku stanowiło ich prywatne święto? Ich wyjątkowe, specjalne Walentynki, Dzień Kobiety, lub dzień, w którym mamy wiedzą, że ich dzieci naprawdę mocno je kochają? Wierzę, że wielu z Was tak właśnie żyje. Wierzę też, że takie osobiste przeżywanie uczuć, na swój odrębny sposób – niepodyktowany komercją, aktualnie panującą modą czy też czyimkolwiek widzimisię – będzie pełnią tego, co możemy zrobić. Bo nie ma nic lepszego, niż żyć po swojemu, w swoim własnym stylu: poznawać świat, dzielić się nim z kimś wyjątkowym i dawać mu znać o tym, co się czuje.

Z okazji Walentynek jednak, żeby nie było zbyt poważnie w Dniu Zakochanych, postanowiłem umieścić jeden z piękniejszych tekstów (a przy tym jeden z wysoko umieszczonych w moim prywatnym rankingu) o miłości, który w swej wymowie nic nie stracił pomimo swojego „wieku”, a mówi o tym,  co naprawdę znaczy miłość, czym jest i po czym ją poznać. Wszystkim zaś czytającym, życzę aby znaleźli w swoim życiu prawdziwą miłość, szanowali ją i dbali o uczucia swoje i innych, co wcale takie łatwe nie jest. Zróbcie też wszystko, aby słowa „Kocham Cię”, które wypowiadacie do ukochanej osoby, zawsze brzmiały niepowtarzalnie, niebanalnie, a co najważniejsze: szczerze. A na zakończenie wpisu będzie piosenka również związana z datą 14 lutego. Pozdrawiam ciepło!


Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.

Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.

I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.

Miłość cierpliwa jest,

łaskawa jest.

Miłość nie zazdrości,

nie szuka poklasku,

nie unosi się pychą;

nie dopuszcza się bezwstydu,

nie szuka swego,

nie unosi się gniewem,

nie pamięta złego;

nie cieszy się z niesprawiedliwości,

lecz współweseli się z prawdą.

Wszystko znosi,

wszystkiemu wierzy,

we wszystkim pokłada nadzieję,

wszystko przetrzyma.

Miłość nigdy nie ustaje,

[nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.

Piękne prawda?🙂

A na koniec piosenka – pół żartem, pół serio o miłości i okolicach:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s